Straciliśmy ESK

Nie ma co płakać nad rozlanym przez Żydowicza i miasto mlekiem. Nie ma co płakać, bo jak donosi „Gazeta wyborcza” miasto szybko zabrało się za sprzątanie i już dogaduje się z Żydowiczem. Lepiej późno niż wcale! Czy miasto przeprosi się z FSŚ nie wiadomo, tym bardziej nie wiadomo czy kapryśny Marek Żydowicz przeprosi się z miastem. Łódź walczy w sądzie o odkupienie ziem EC1, a magistrat już proponuje fundacji wynajem części terenu pod biura i studio Davida Lyncha. Trudny to czas dla fundacji gdyż przyjdzie jej wybierać, z którym miastem się układać, do wyboru są trzy. Bydgoszcz, gdzie aktualnie będzie się odbywał festiwal, Łódź gdzie toczy się przeciwko Żydowiczowi sprawa w sądzie o naruszenie wizerunku miasta i gdzie prezydent Sadzyński publicznie uznaje go winnym utraty ESK, oraz Łódź gdzie magistrat gotów jest wynająć mu jego własną ziemię, na korzystnych warunkach. Czas pokaże, jakiego zwrotu akcji doczekamy się tym razem.

Reklamy

SS – Syzyfowa Segregacja

Tyle dziś mówi się o konieczności segregowania odpadów, społeczeństwo polskie wydaje się być jednak niewrażliwe na prośby ekologów. Taki byłem i ja – do czasu oczywiście – do czasu kiedy dowiedziałem się o karach finansowych za nie segregowanie śmieci. Pragnąc więc żyć w zgodzie z matką naturą, postanowiłem zmienić swoje przyzwyczajenia. Nic mnie to przecież nie kosztuje, a korzyści dla nas wszystkich mogą być niewymierne. Aby więc nie narażać się na koszta, postawiłem w kuchni trzy kartony ze sklepu spożywczego. Kartony takie może nabyć każdy, cena jest odwrotnie proporcjonalna do znajomości ekspedientki – Ja, dla przykładu, dostałem za darmo. Kolejnym krokiem było już tylko oznaczenie kartonów na: Papier, szkło i plastik i wyrzucanie śmieci.

Pierwszą partię wyniosłem w poniedziałek, zastanawiając się czy dobrze dobrałem kartony. Otóż powinienem był wpierw sprawdzić jakie pojemniki stoją przed moim blokiem, a nie jakie stać tam powinny. Na szczęście nic wielkiego się nie stało, to że jest jeden pojemnik na papier, szkło i plastik, zamiast trzech oddzielnych, nie sprawił mi żadnego problemu. Pierwszy tydzień selekcji odpadów za mną. Uff.

Wkrótce okazało się, że śmieci to ważny problem na osiedlu i administracja zamknęła wszystkie kosze na śmieci, tak aby mogli z nich korzystać jedynie mieszkańcy. Dostałem kluczyk i zadowolony, że nikt nie zniweluje mojej pracy, perfidnie wrzucając skórkę od banana do kosza na wyselekcjonowane odpady – bo tu ma bliżej – zabrałem się do sprawy ze zdwojoną siłą. Moją nową pasją zainteresowała się rodzina, a są podejrzenia, że mój pies również. Tym razem już w niedzielę uzbierałem pełny karton i wybrałem się do kosza, gdzie czekało mnie nie małe zaskoczenie. Otworzyłem drzwi do pomieszczenia na odpady. Pojemnik na odpady wszelakie był już pełny. Na odpady wyselekcjonowane również. Trzeba przyznać, że gdy zabrakło miejsca w pierwszym pojemniku mieszkańcy wyrzucali śmieci do pojemnika drugiego, niwecząc tygodniową pracę tych –eko. Co ciekawe podłoga również była wypełniona śmieciami różnej maści. Powstały dwie wielkie sterty śmieci – po lewej i po prawej od wejścia. Swój karton położyłem na kupce po lewo, obok telewizora i worka zgniłych ziemniaków. Po tej stronie było przynajmniej bliżej do właściwego pojemnika. Zapomniałem, że niedziela jest ostatnim dniem przed wywozem śmieci. Pozostaje mi tylko jedno wyjście, aby mieć poczucie wypełnionego obowiązku obywatelskiego, śmieci będę wynosił w poniedziałki.